Cała reszta

...czyli tak zwane inne

Mieć proporcje w małym palcu.

Jak kwadrans, który marzy,
że wyjdzie za godzinę,
gdy nie wie, że od tygodnia
godzina już kwiaty przyjmuje.

Stoimy sami gdy za plecami
dni mijają miesiące latami,
a ponad nami ponad drzewami
dekady brzęczą kluczami.

Tak mniej więcej w wielkim poście
rumieni się zielono krzaczek,
schodzi ziąb, ciepłota rośnie,
schną przygruntowe, kwitną smarkacze.

Czuć się na miejscu w czasie i skali,
i odnajdywać relacje w tańcu,
i na szali wielcy, mali, czarni, biali,
mieć proporcje w małym palcu.


Widzę w górze
byka w kapturze,
wyrywam stopy z ziemi,
podchodzę do pnia.
Kładę na szalę
mój palec.

Przyglądam się wychylonemu
spod kamienia kwiatu.
Myśli moje na moment
przystają przy błękicie.
Podnoszę głowę,
prawa dłoń majestatu
oparta w fotelu bezmyślnie,
tylko dwa palce podskakują
na aksamicie.

2010

rysunek wykonany dawno temu w jakimś celu –
tak, to chyba dobry tytuł cyklu

Mascarpone, serki topione,
bryndza i majonez.
Paluszek słony i oscypek wędzony.
Ilu w słuchawkach zatopionych
ludzi w tym samym czasie
na ulicach słucha tego samego.
Oczywiście, że bym spróbował,
gdybym tylko wiedział od czego
zacząć, co i jak.
Chociaż możliwe, że od razu
bym się wycofał, zwłaszcza
gdybym wiedział do czego
to może doprowadzić.
Pizza mrożona, musli, cornflejki,
świeże warzywa i mordoklejki.
Kawa parzona i guma balonowa,
woda po korniszonach, coś na insekty,
pieczywo domowe, dętka zapasowa,
spluwajka do plucia w miejsce inwektyw.

28 09 2025

w związku z częstym wspólnym bywaniem w kinie, swego czasu…

   Z ostatnią piątką na początku
(śpiewać na melodię The Beatles
When I’m sixty four)

   W samo południe cały ten zgiełk,
piętnasta dziesięć.
Chłopcy z Placu Zbawiciela – dobry, zły
oraz brzydki w noce i dni.
   Niektórzy lubią na gorąco
noc po ciężkim dniu.
I nie ma mocnych,
sami swoi obcy –
pięćdzie-
siąt dzie-
więć.

   Na zachodzie bez zmian
odmienny stan –
czterej cywile i psy
apokalipsy.

   Spaleni słońcem – najdłuższy dzień,
stawka większa niż…
Ptasiek nad świstaka gniazdem leciał o
jeden uśmiech za daleko.

   Bez przebaczenia, znieczulenia,
niepotrzebnych cięć. 
Dyskretny urok wielkiego żarcia –
pięćdzie-
siąt dzie-
więć.

   Prognoza pogody,
wakacje z duchami,
cztery wesela i potop,
wojna domowa
ludzi prezydenta
i absolwenta.

   Efekt motyla i świra dzień
stąd do wieczności.
Pewnego razu dwanaście gniewnych małp –
w rejs z powrotem do przyszłości.

   La Strada, Garrett Pat, Cabaret
gdzie prawo i pięść –
szczęśliwy człowiek Leon szeregowiec –
pięćdzie-
siąt dzie-
więć.

   Zmory i znaki,
we włosach ptaki –
pięćdzie-
siąt dzie-
więć.

   Milczenie owiec, 
Ryan zawodowiec –
pięćdzie-
siąt dzie-
więć.

   Wodzirej lokator, 
aviator amator –
pięćdzie-
siąt dzie-
więć.

   Nakarmić kruki
dla starych ludzi –
pięćdzie-
siąt dzie-
więć.

   Skrzypek na dachu
i cena strachu –
dziewięć
pięćdzie-
siąt.

   Zupa z kaczek
i poszukiwacze
złodzieje, rowery
i dziecko Rosemary,
gorączka złota,
najdłuższa cienka
zielona mila,
zjawa po chłopach.

   Siedem razy osiem i pół
gangstera i filantro-
pa daje kopa.

zbieg

balonowa

z cyklu – rysunek wykonany dawno temu bez celu

obliczamy

z cyklu – rysunek wykonany dawno temu w jakimś celu,
czy też napis

Gdy w panice
w fałdach grzebiesz
przyłapany
głowę zwieś.
Gdy nie musisz wziąć
to nie bierz,
ale jak już  bierzesz
weź.

Dziś pomyślałem
gdzie mieści się ta
strona gdzie leży cnota.

I zaraz też
pomyślałem aż
zatrzymałem się,
w końcu
myślę –
a co tam.

Może byśmy gdzie przysiedli,
przepłukali po chlebie i soli,
może byśmy zjedli knedli,
póki nie boli.

Póki mnie nie boli
niechże się ode mnie
rzeczywistość odzwierciedli.

Jeśli mam za młodu po pracy pracować
aby na starość ledwo targać życie,
to ja wolałbym mieć to życie za młodu,
a potem to niech się gryzie wierzyciel.

Zasłyszane przez mijane domofony –
może to przesyłka rodowego srebra –
– Dzień dobry mam paczkę dla pana żony,
… a, zmarła…
ale to nie szkodzi,
pan może odebrać.

Kasprowy Wierch ale za to w kolorze

udokumentowany moment rozpoczęcia prac nad połączeniem

kopanie świata w szerszym ujęciu, jak widać, w zachowanym środowisku naturalnym

dokument z czasów nie przywiązywania wagi; 
i skutków owegoż

Cedzi się przez zaciśnięte,
cisną się niewyszukane,
złote potargane
nie pozwalają spać.
Wieńczy rozpoczęte,
nadchodzą wyczekane,
można się go najeść,
gdy nieczyste, prać.

Prawdziwych się poznaje
po tym z kim przestają,
za co kiedy siedzą,
oraz, co tu kryć,
gdy się nie przelewa
i szczęścia nie dają,
kiedy nie śmierdzą,
ale dają żyć.

Słowa stracone,
rękopisy, które, cholerka, jednak spłonęły,
pamięć, która, co poczniesz, zawodzi.

Myśl domeną pozazmysłową
błyska w nocy jak iskra.
Chwilową ułudą sentencji, myśl
miga jednego słowa połową.

Jak refleks słońca na łusce zaskrońca,
który w tymże momencie,
gdy wiem, że raczej już go nie zobaczę,
gaśnie w ciemnozielonym odmęcie.

Zasłyszane związki słowa,
ich semantyczna obdukcja,
ich niewymowna wymowa,
ich schematyczna konstrukcja.

Te modły odmownie
traktowane w atencji,
gołosłownie głoszone,
odarte z intencji.
Studzone nieczytelnym
zapisem proweniencji.

Słowa niewypowiedziane,
niewyraźnie wyrażone,
nieuważnie postrzeżone,
uwagą odkreślone
w dzienniczku
między innymi
uwagami.
Roczniki dzienniczków
w pudłach z papierami.

Obok skrzyń w wagonie,
gdzie od słów aż gęsto –
stały i zostały na peronie.
Pyry miały pierwszeństwo.

Czasem gdzieś się znajdzie
pojedynczą stronę
samotną, jej siostry
spopielone.

Z popiołów inne słowa
się wyłonią.
Między innymi wołacz –
o ironio.

12 2021

ze skoroszytu zachowanych zapisów i zarysowań na przestrzeni lat plus minus

KOPA!
zamieszczone 17 lipca 2025 roku

pryzmat zdobycznymi flamastrami

z archiwów – 
Where were you when I needed ya…

z archiwów –
dział związków przyczynowo skutkowych

z archiwów –
relacje między karnacjami

streszczenie odcinka –
60 cm x 50 cm,
tempera na płótnie,
tempera on canvas,
2024

-… Happiness is a warm gun, yes it is…
Jaśniej?

Wstęp do dywagacji na temat orientacji pierwszej litery
w danym przyimku.
Co może również dotyczyć związków nie tylko składniowych. Między podmiotami. Liczebnikowymi.
Kute w kamieniu o wymiarach 13,5 x 18,5 cm.

Kontynuacja dywagacji na temat litery.
Co może dotyczyć związków.
Między znakami.
Kute w kamieniu o wymiarach 13,5 x 18,5 cm.

Patrzę po twarzach mojego pokroju,

kontempluję symptomy wrodzonego artyzmu,

wierzę, że warto mori pro bono arte.


Do dupy z taką huśtawką nastrojów

kiedy nawet w chwilach optymizmu

widzę, że to, co w koło widzę,

jest naprawdę mniej więcej niewiele,

o ile w ogóle cokolwiek warte.


Smaku ostatki zachowują karmelki.

Nad odbiciem na ekranie widzę słowa –

Nie można stworzyć kopii zapasowej.

Już pierwsze siwe płatki spadają z mirabelki.


Jak refren do melodii w głowie się zachował

napis z witryny mijanej przed minutką –

Punkt pobrań urody i zdrowia.

Mirabelki kwitną sakramencko krótko.


1 04 2024

Co się da jak się da obliczam,
niczego nie przeznaczam,
przemalowuję oblicza,
inne przeinaczam.

Niczego nie wytaczam,
niczego nie wytyczam –
nie mam tego w zwyczaju.
Przypadkowy przypadek z pogranicza,
słupek u rozstajów.

Zdrowia i choroby,
natury luźnej i skrzętnej,
inteligencji i przeciętnej głupoty,
częściej nawet ponadprzeciętnej.

Szereg szmiry do opchnięcia,
trochę dobra do rozdania,
parę przypadków do wzięcia,
przebłysków talentu
i beztalencia
do wygwizdania.

Dowcipu i zażenowania,
natręctwa i dobrej rady,
przyjaźni i tolerancji,
arogancji i ogłady.

Śmiałości i niepewności,
poezji, grafomanii,
kultury i, delikatnie mówiąc,
nieprzyzwoitości.
Przyzwoitej uczciwości
i kleptomanii.

Między nie wiem z kim rozmawiam
a myślę, że mówię do kogo innego,
sprawnie zgrabnie się wysławiam
gorączkowo myśląc o czym i dlaczego.

Marzenia ogromne nadzieje małe,
wymieniane z bliskimi przy okazji urodzin,
między pamiętam a pamiętam,
że kiedyś pamiętałem,
ale nie pamiętam o co chodzi.

Widokówka z życzeniami
w przeręblu się kręci,
od zapowiedzi
do świętej pamięci.

23 04 2024

 

Be&We

Ca c`est moi, ne c`est pas?

Every little thing –
210 x 297 mm – kredka, tusz, akryl na kartonie


Czy są gruszki
gruszki
bo obiecałem sobie
zrobić pigwówkę
a pigw nigdzie nie mają
pigwów
więc zrobię z gruszek
kiedy je dostanę
jest aby jaka paralela
tego przedsięwzięcia
toż to obraz naszej
całej
pytałem
czy są gruszki

wstaje nowy dzień

Nie nie będę w te wakacje na wybrzeżu

Nie nie będę w te wakacje na wybrzeżu
i to nie tydzień czy dwa
dwa miesiące nie będę
od dzwonka do dzwonka
wyobraź sobie te wakacje
nie będę też w górach
i to nie tylko że nie w Stołowych
ale ani w Apeninach ani w Andach
a z Kozienic
gdzie nie będę aż do niedzieli
życzę wam wszystkim słonecznej jesieni

nie spotkamy się na
bukowych połoninach
ni na wrzosowiskach
gdzie nawet gdy kropić zaczyna
będzie tak samo pusto
przy wystygłych ogniskach

razem nie pójdziemy na jagody
ani do kina

 

Stany podzielone.

Ain`t she sweet?

około anioło

Lat sto trzy
i dwa dni
wcześniej Gustava
Klimta rodzono.
Pięćset pięćdziesiąt
pięć lat i jeden
dzień przedtem wroga
wyglądano zza opłotków
grunwaldzkich.
Dwadzieścia lat
minęło od
bezprecedensowej
eksplozji atomowej.
Osiem lat kończył
Michael tancerz Flatley
jak na świat konkurent
do ręki mojej żony
przyszłej przyszedł.
Ojciec moich dzieci

drops

Marty Feldman i „Kotyliony w armii” – kompozycja zamierzona i przypadkowa. Obok – urządzenie z korbą.

Z cyklu ARTWORKI – ALBO LUB

Z cyklu ARTWORKI – torba w kwiaty

pokorespondujmy

Zapraszam do kontatku!